W akcji wzięło udział 70 wolontariuszy, którzy mimo złej pogody od rana kwestowali na ulicach Miastka.
Podziękowania za organizację należą się sztabowi WOŚP w Miastku
z Szefrm Januszem Gawrońskim na czele.
w czasie koncertu w MGOK Miastko na scenie królowała młodość, taniec i dobra zabawa.
Burmistrz Roman Ramion w imieniu Władz Samorządowych
przekazał najmłodzym wolontariuszka czeka na sume 2.500 zł.
Restauracja MAXIMA przekazała
olbrzymi tort w kształcie serca WOŚP
Na scenie wystapiła młodzież z PMDK, Szkoły Muzycznej,szkoła Tańca ,,ZUMBA,, ,TOP TOYS , ALE BABKI , Kacper,,KreSka,,Krajewski, Łukasz ,,SzCzery,,Brylowski, zespół NEKRES
20 września
(sobota) Lokalna Grupa Działania Wrzeciono w Miastku zorganizowała rajd pieszy
"Śladem historii".
Trasa liczyła 12
kilometrów. Start nastąpiłokoło godz
10.00 przy pomniku słynnego niemieckiego boksera Maxa Schmelinga (koło Żabna).
W czasie rajdu dużo można się było dowiedzieć o Maxie Schmelingu. Słynny niemiecki bokser mieszkał
przez kilka lat w podmiasteckiej Ponikle. Zachował się jeszcze budynek, w
którym trenował.
Schmeling uznany za najlepszego niemieckiego sportowca XX
wieku pamiętany jest przede wszystkim z dwóch walk z czarnoskórym amerykańskim
bokserem Joe Louisem. Były to w swoim wydźwięku nie tylko sportowe pojedynki. W
pierwszej walce w czerwcu 1936 roku skazywany na porażkę Schmeling pokonał Louisa
w dwunastej rundzie przez nokaut. 70-tysięczna publiczność w nowojorskim Yankee
Stadium musiała przełknąć gorycz porażki. O podobnym dużym ładunku emocjonalnym
był drugi pojedynek obu bokserów w 1938 roku. – To będzie walka dobra ze złem –
komentowano mając na uwadze, że Schmeling pochodzi z kraju, który dokonał
anszlusu Austrii i grozi całej Europie. Na trybunach w nowojorskiej hali
ponownie zasiadło około 70 tysięcy widzów. Schmeling tym razem przegrał. Bardzo
szybko, bo po dwóch minutach. W tym czasie na deskach był cztery razy. – Myślę,
że dobrze się stało. Zniknąłem z łamów prasy, nie stałem się maskotką Hitlera –
mówił Schmeling po wojnie. Niemiecki bokser kupił majątek w Ponikle w 1937
roku. Był jego właścicielem do 1945 roku. Nie ma już pałacu, w którym Schmeling
mieszkał. Został zburzony. Można jedynie odnaleźć po nim część fundamentów i
fragment schodów. Zachował się za to budynek gospodarczy, w którego piwnicy
niemiecki bokser urządził salę do ćwiczeń. Jest tam jeszcze hak, na którym
zawieszane były treningowe worki.
W maju 2006 roku
Niemcy – byli mieszkańcy Żabna i Ról (to okolice Ponikły) ufundowali obelisk,
który stanął w lesie koło drogi niedaleko Żabna z dwujęzycznym napisem: „Ku
pamięci mistrza boksu wszystkich klas Maxa Schmelinga (1905-2005),
mieszkającego w Ponikle od 1937 do 1945 roku i wszystkich zmarłych z gminy
Role- Żabno-Ponikła".
Meta to kwatera myśliwska w Wiatrołomie, w miejscu gdzie urodziła się Johanna von Puttkamer przyszła żona , Kanclerza Rzeszy Otto von Bismarcka więcej na temat Kwatery .. tu kliknij
W programie rajdu były konkursy z nagrodami, wejście na wieżę widokową, kiełbaska z ogniska, ciepłe i zimne napoje.
W niedzielę na jeziorze Bobięcińskim Wielkim rozegrane
zostały XIII Ogólnopolskie Zawody Spinningowe Parami z Łodzi o Puchar Jeziora
Bobięcińskiego Wielkiego zorganizowane przez Koło Polskiego Związku
Wędkarskiego „Karaś” w Miastku i Ośrodek Hodowli Ryb Tomasz Kruse.
W zawodach wystartowało 77 par czyli 154 wędkarzy i jest to
dotychczas rekordowa frekwencja.
Cieszy tym bardziej fakt, że wśród wędkarzy
obok spinningistów z Miastkai okolic były pary z całej Polski m. in. Płocka nad Wisłą,
Świecia, Starogardu Gdańskiego, Szczecina, Gorzowa Wlkp., Bydgoszczy,
Koszalina, Słupska, Sławna, Szczecinka, Człuchowa, Kępic, Przechlewa, Bobolic,
Białego Boru, Przechlewa, Koczały Czarnej Dąbrówki, Bytowa, Kołczygłów, a także
załoga z Hamburga.
Warto wspomnieć, że tradycja tych zawodów sięga 2002 roku,
kiedy to koło PZW „Karaś”
w Miastku jako pionier wśród kół PZW na Pomorzu Środkowym
podjęło się organizacji zawodów w takiej formule. Jak zawsze początki były
trudne, ale udało się. Załogi licznie dopisały. Wówczas wystartowało 27 załóg,
tj. 54 wędkarzy osiągając bardzo dobre wyniki w połowie zarówno szczupaków jak
i okoni. Sukces pierwszych zawodów na J. Bobięcińskim Wielkim spowodował, że
zawody trwale wpisały się w kalendarz imprez organizowanych przez koło i na
dzień dzisiejszy mają one już trzynastoletnią. W ubiegłorocznych zawodach
wystartowało 57 załóg, tj. 114 spinningistów.
Tegoroczne zawody wygrali Andrzej Duszkiewicz z Koła Lipień
w Czarnej Dąbrówce
i Stanisław Kornaś z Koła PZW Karaś w Miastku. Drugie
miejsce zajęli Janusz Pinewski i Marek Bdzikot z Miastka, a trzecie Karol
Lewiński i Dariusz Ruciński z Gołogóry. Czwarte miejsce przypadło parze Janusz
Drzewiecki i Florian Czarnuch ze Sławna, piąte miejsce zajęli Wojciech
Jażdżewski i Mirosław Ścibisz z Człuchowa. Na szóstym miejscu uplasowali się
Krzysztof Wiśniewski i Marian Stańczyk.
Największego szczupaka który mierzył 67 cm złowił Florian
Czarnuch, a okonia o długości 35,5 cm Łukasz Prudło z Płocka.
Najlepsi wędkarze otrzymali puchary i atrakcyjne nagrody
rzeczowe. Nagrody rozlosowano także wśród wszystkich uczestników zawodów.
Najcenniejszą, czyli silnik elektryczny do łodzi wylosował Mirosław Orłowicz ze
Słupska.
Organizacja tych zawodów to także doskonała promocja gminy
Miastko i atrakcyjnych turystycznie miasteckich jezior. Jeziora Bobięcińskie
Wielkie i Małe to raj dla wędkarzy, żeglarzy, płetwonurków, turystów i
wczasowiczów. Jest to największy zbiornik wodny
w okolicy Miastka. Niezwykle malownicze jezioro o
powierzchni 524,6 ha jest największym jeziorem lobeliowym w Polsce i jednym z
największych w Europie. Znajdują się tutaj liczne lęgowiska czernicy i tracza
nurogęsi, wędkarze chętnie odwiedzają akwen z uwagi na liczną populację okonia
i szczupaka.
Ryby dopisały, organizacja nie zawiodła, a wędkarze
potwierdzili przybycie
na przyszłoroczną XIV edycję obiecując, że zachęcą również
innych kompanów do startu. Można więc spodziewać się kolejnego rekordu i
atrakcyjnej imprezy w przyszłym roku.
7 lutego 2014 w Centrum Informacji Turystycznej w Miastku odbyła się premiera filmu dokumentalnego “Piękne życie”.
Jego autorzy – Milena Misztal i Rafał Ostrowski z TVP
prezentują w nim życie hrabiny Ehrengard von Massow, która do zakończenia II
wojny światowej mieszkała w Wołczy Wielkiej i po latach do niej wróciła. Pod
Miastkiem mieszkała 15 lat. Kiedy powtórnie osiedliła się w Miastku – miała 76
lat. We wrześniu 2007 roku postanowiła wyjechać z Polski na stałe. Obecnie
przebywa w domu spokojnej starości w Niemczech.
Film ten promuje Gminę Miastko, stąd partycypacja finansowa
samorządu Miastka w jego powstaniu. Film jest o tyle ciekawy, że zawiera
unikatowe materiały archiwalne. Pokazuje też panią hrabinę współcześnie. Film
zostanie wyemitowany w kilku kanałach TVP
Kiedy Ehrengard von Massow skończyła 76 lat, zrobiła kilka
rzeczy, które wstrząsnęły rodziną. A przynajmniej jej częścią. W małej polskiej
wsi Wołcza Wielka na Pomorzu kazała złożyć drewniany domek sprowadzony z
Niemiec. Kupiła cztery rude owłosione krowy. Wynajęła lokatorom swój duży
wygodny dom w Wesel nad Renem. Sprzątnęła ogród i marcowego dnia 1993 roku
wyjechała z Niemiec, aby sprowadzić się do Wołczy na resztę swych dni
Pomorskie Miastko (dawniej Rummelsburg) od XV w. należało do
rodziny von Massowów - dawnej słowiańskiej szlachty, która przez wieki uległa
całkowitej germanizacji. Kiedy w XVII w. w wyniku wojen szwedzkich utracili
Rummelsburg, przenieśli się do swej wsi Gross Volz.
Po premierze odbyła się dyskusja. Na sali, w zdecydowanej
większości były osoby, które znały Ehrengard von Massow. Część z nich
opowiedziała o swoich kontaktach z hrabiną. Film nie był długi, co podkreślano
w czasie dyskusji (autorzy w piątek dogrywali jednak materiał z osobami, które
dobrze znały panią Ehrengard). - To też trochę spóźniony film - zauważył Jerzy
Stasiewicz, były wiceburmistrz Miastka (chodzi o wiek i stan zdrowia Ehrengard
von Massow). - Pewnie to był ostatni moment na taki film - skomentował Rafał
Ostrowski
sala była pełna w czasie premiery
Film pokazuje życie Ehrengard von Massow w pigułce. To
historia wielkiej miłości do jednego mężczyzny i miłości do ziemi. Hrabina była
pracowitą, ciepłą i przyjazną osobą. Tak też jest pokazana w "Pięknym
życiu"